Kiedy miłość do dziecka staje się pułapką
Wyobraź sobie taką scenę: sobotni poranek, za godzinę przyjazd taty. Sześciolatka zaczyna płakać. Mówi, że nie chce jechać. Mama – która od miesięcy jest w środku trudnego rozstania, która widzi, że córeczce jest źle – robi to, co każda kochająca mama: zostaje z nią w domu.
I wtedy myśli: przecież nie mogę jej zmuszać. Ona powiedziała, że nie chce. Szanuję jej zdanie.
Ta myśl jest pełna troski. I jednocześnie – z perspektywy prawa – jest błędem, który może kosztować bardzo dużo. Nie tylko finansowo. Ale przede wszystkim to dziecko płaci za to najwyższą cenę.
W październiku 2025 roku Sąd Najwyższy wydał uchwałę (sygn. III CZP 20/25), która rozwiewa wątpliwość: to nie dziecko decyduje o kontaktach. I bierność rodzica sprawującego pieczę – nawet motywowana miłością – może mieć poważne konsekwencje.
Co to oznacza w praktyce?
Bardzo często spotykam rodziców, którzy szczerze wierzą, że robią dobrze, „respektując wolę dziecka”. Mama, która nie doprowadza do kontaktów, bo synek płakał. Tata, który nie przywozi córki na spotkanie z mamą, bo córka „sama powiedziała, że nie chce”. W każdym z tych przypadków dorosły zrzuca na dziecko ciężar decyzji, która do dziecka nie należy.
To szczególnie ważne w kontekście kilkulatków i dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Dziecko w tym wieku nie jest w stanie samodzielnie i świadomie ocenić, co leży w jego długoterminowym interesie. Może wyrażać emocje – strach, smutek, złość – ale to nie jest tożsame z podjęciem decyzji o relacji z rodzicem.
Z mojego doświadczenia wynika, że za słowami „nie chcę jechać do taty” (albo do mamy) niemal zawsze kryje się coś głębszego: napięcie między rodzicami, które dziecko czuje i chce zakończyć. Albo – i to jest jedna z najtrudniejszych rzeczy do usłyszenia – nieświadome sygnały wysyłane przez rodzica sprawującego pieczę, które dziecko przejmuje i wzmacnia. Oczywiście zdarzają się też sytuacje, kiedy to zachowanie drugiego rodzica nie wpływa dobrze na dziecko, powodując w nim niechęć, a czasem nawet lęk. Jednak o kontaktach nadal decyduje sąd – rodzic nie może samodzielnie podejmować decyzji o ich odmowie.
Co mówi prawo?
Kodeks rodzinny i opiekuńczy jest w tym zakresie jednoznaczny: kontakt dziecka z obojgiem rodziców jest zarówno prawem, jak i obowiązkiem – po obu stronach. Artykuł 113 KRO wskazuje, że niezależnie od tego, u kogo dziecko zamieszkuje, utrzymywanie kontaktów z drugim rodzicem leży w jego dobrostanie. Rodzic sprawujący codzienną pieczę ma obowiązek ten kontakt umożliwić i do niego przygotować.
Jeżeli sąd orzekł harmonogram kontaktów – wyrok sądowy albo ugoda mediacyjna zatwierdzona przez sąd – to ten dokument jest wiążący. Nie jest sugestią. Nie jest planem do realizacji „jeśli dziecko będzie w nastroju”. Jest orzeczeniem, które należy wykonywać.
Gdy kontakty nie są realizowane, drugi rodzic może złożyć wniosek o zagrożenie nakazem zapłaty. Procedura jest dwuetapowa: najpierw sąd może zagrozić sankcją finansową, a jeśli to nie pomaga – ją nałożyć.
Uchwała Sądu Najwyższego z 3 października 2025 r. – co zmieniła?
Przez kilka lat po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2022 roku (sygn. SK 3/20) obowiązywała interpretacja chroniąca autonomię dziecka: jeśli dziecko odmawiało kontaktów z własnej woli, sądy ostrożniej nakładały sankcje finansowe na rodzica sprawującego pieczę.
Nowa uchwała SN (III CZP 20/25) stanowi nowy punkt równowagi między prawem rodzica a dobrem dziecka. Dotychczasowa luka była niejednokrotnie wykorzystywana przez rodzica sprawującego codzienną opiekę nad dzieckiem. Przed wydaniem orzeczenia rodzic mógł uchylić się od obowiązku wydawania dziecka. Rodzice często tłumaczyli bowiem brak wykonywania kontaktów postawą dziecka, charakteryzującą się niechęcią do spotkań z drugim rodzicem.
Sąd Najwyższy rozstrzygnął tę kwestię jasno: okoliczność, że rodzic sprawujący pieczę nad dzieckiem nie wypełnia obowiązku w przedmiocie kontaktów ze względu na postawę dziecka, nie wyłącza możliwości nakazania zapłaty sumy pieniężnej na rzecz rodzica uprawnionego do kontaktów – i dotyczy to nawet sytuacji, gdy za postawą dziecka stoją zachowania obojga rodziców.
Co to oznacza po ludzku? Argument „dziecko nie chciało” przestał być wystarczającym wytłumaczeniem. Rodzic opiekujący się dzieckiem ma obowiązek działać. Jeśli dziecko nie chce spotykać się z drugim rodzicem, rodzic powinien zareagować: złożyć wniosek do sądu o zmianę zasad kontaktów, jeśli okoliczności się zmieniły.
Warto dodać – i to jest ważne dla rozumienia tej uchwały uczciwie: uchwała III CZP 20/25 nie oznacza automatyzmu w nakładaniu kar finansowych. Sąd rodzinny będzie zawsze musiał szczegółowo ustalić stan faktyczny sprawy. Każdorazowo sąd będzie musiał ocenić, czy rodzic rzeczywiście podjął działania, by umożliwić kontakt – czy też jego zachowanie utrudniało lub zniechęcało dziecko.
Jak wygląda procedura krok po kroku?
Krok 1: Sądowe orzeczenie o kontaktach – kontakty są ustalane albo w wyroku rozwodowym, albo w odrębnym postanowieniu sądu rodzinnego, albo w ugodzie mediacyjnej zatwierdzonej przez sąd. Ten dokument określa: kiedy, jak często, w jakim wymiarze i na jakich warunkach odbywa się kontakt.
Krok 2: Niewykonywanie kontaktów – jeśli kontakty nie są realizowane – dziecko nie jest wydawane, spotkania są odwoływane bez uzasadnienia, rodzic tłumaczy niechęcią dziecka – drugi rodzic może złożyć wniosek do sądu.
Krok 3: Zagrożenie sankcją finansową – sąd w pierwszym kroku zagraża obowiązkiem zapłaty określonej sumy za każde naruszenie. To sygnał ostrzegawczy.
Krok 4: Nałożenie sankcji – jeśli po pierwszym ostrzeżeniu kontakty nadal nie są realizowane, sąd może nakazać zapłatę sumy pieniężnej na rzecz rodzica uprawnionego do kontaktów – za każde naruszenie. Zasada ochrony interesu dziecka nie wyklucza sankcji finansowej – suma pieniężna może pełnić funkcję przymusową, zmuszając do respektowania kontaktów.
Krok 5: Co może zrobić rodzic sprawujący pieczę? – jeśli sytuacja naprawdę się zmieniła i dotychczasowy harmonogram kontaktów nie odpowiada aktualnym potrzebom dziecka – należy złożyć wniosek o zmianę orzeczenia o kontaktach. To legalna i właściwa droga. Nie jest nią samowolne zawieszanie kontaktów i powoływanie się na słowa kilkulatka.
Najczęstsze błędy, które popełniają rodzice w dobrej wierze
- „Szanuję zdanie dziecka” – szanowanie zdania dziecka oznacza wysłuchanie go, rozmawianie z nim, zapewnienie mu wsparcia psychologicznego. Nie oznacza przekazania mu władzy decyzyjnej w sprawach, które są kompetencją rodziców i sądu. Kilkulatek nie może i nie powinien ponosić odpowiedzialności za relację z rodzicem.
- „Nie mogę go przecież zmuszać” – nikt nie oczekuje, że dziecko zostanie wciśnięte siłą do samochodu. Ale między przemocą a biernością jest ogromna przestrzeń: rozmowa, terapia, powolne oswajanie lęku, próba zrozumienia przyczyn niechęci, współpraca z psychologiem. Bierność – to jest właśnie problem.
- „Jeśli drugi rodzic kiedyś zachowywał się źle, to mam prawo chronić dziecko” – to jest jeden z najtrudniejszych scenariuszy. Jeśli istnieją realne obawy co do bezpieczeństwa dziecka podczas kontaktów – należy natychmiast złożyć wniosek do sądu o zmianę warunków kontaktów lub ich zawieszenie. To Sąd zajmuje się takimi sprawami. Samodzielne decydowanie o zawieszeniu kontaktów na podstawie własnej oceny – bez orzeczenia sądowego – jest naruszeniem prawa.
- „Ojciec sam się nie angażuje, więc po co” – równa odpowiedzialność obojga rodziców – zachowanie drugiego rodzica nie chroni pierwszego rodzica przed obowiązkiem realizacji kontaktów. To twarde prawo. Jeśli drugi rodzic nie stawia się na kontakty, nie odbiera dziecka, unika – to jest problem, który należy rozwiązywać przez sąd, nie przez samowolne znoszenie kontaktów.
Czy da się przez to przejść spokojnie?
Uchwała Sądu Najwyższego to nie jest sygnał do eskalacji. To sygnał do działania. Rodzic opiekujący się dzieckiem na co dzień powinien zareagować: złożyć wniosek do sądu o zmianę zasad kontaktów, jeśli okoliczności się zmieniły, wypracować nowy model kontaktów dostosowany do potrzeb dziecka, a przede wszystkim zrozumieć, jak zachowania obu stron wpływają na dziecko.
Mediacja rodzinna jest tutaj nieocenionym narzędziem. Wiele par, które weszły w spór o kontakty, z pomocą mediatora potrafiło wypracować zmieniony harmonogram – taki, który był lepiej dostosowany do wieku i potrzeb dziecka, i który obie strony mogły zaakceptować. To zdjęło z dziecka ciężar, o którym ono samo nie miało pojęcia, że go dźwiga.
Przykład z życia
Kasia miała ośmioletniego Kubę i wyrok sądowy z kontaktami co drugi weekend u ojca. Po roku od rozwodu Kuba zaczął mówić, że nie chce jeździć. Płakał w niedzielne poranki. Kasia – autentycznie myśląc o dobru syna – kilka razy zatrzymała go w domu. Tłumaczyła ojcu przez SMS, że „Kuba nie chce do niego jeździć”.
Ojciec złożył wniosek do sądu. Kasia była zaskoczona – przecież robiła to dla Kuby.
Sąd zlecił opinię OZSS (Opiniodawczy Zespół Sądowych Specjalistów). Psycholodzy ustalili, że Kuba jest w środku silnego konfliktu lojalności – widział, że mama jest smutna, kiedy on wychodził do taty, i czuł się za to odpowiedzialny. Nie bał się ojca. Chronił mamę.
Kilka sesji mediacyjnych i kilka rozmów z psychologiem dziecięcym zrobiło więcej niż rok sądowego sporu. Kuba znowu jeździ do taty. I nie musi już nikogo chronić.
Najczęstsze pytania
Czy dziecko ma prawo odmówić kontaktu z rodzicem? Głos dziecka jest ważny i sąd powinien go uwzględniać – zwłaszcza starszych dzieci. Ale „branie pod uwagę” to nie to samo co „automatyczne spełnianie jego woli”. Ostateczna decyzja należy do sądu, nie do kilkulatka.
Co zrobić, jeśli dziecko naprawdę się boi kontaktów? Skonsultować się jak najszybciej z psychologiem dziecięcym i złożyć wniosek do sądu o zmianę warunków kontaktów – np. kontakty w miejscu neutralnym, w obecności psychologa, z krótszym czasem trwania. To właściwa droga. Samowolne zawieszenie – nie.
Czy sąd może nakazać kontakty wbrew woli nastolatka? W przypadku starszych dzieci sądy są ostrożniejsze i bardziej uwzględniają zdanie dziecka. Ale nawet tu odpowiedź nie jest zero-jedynkowa – kluczowe jest, czy niechęć wynika z obiektywnych powodów czy z konfliktu lojalności.
Ile wynosi sankcja finansowa za niewykonywanie kontaktów? Sąd określa ją indywidualnie – za każde naruszenie może to być od kilkuset do kilku tysięcy złotych. Finalnie mogą to być znaczące kwoty
Czy muszę czekać aż sąd mnie ukarze, żeby zmienić harmonogram? Nie. Jeśli aktualne orzeczenie nie odpowiada potrzebom dziecka, możesz złożyć wniosek o jego zmianę. Możesz też skorzystać z mediacji i wypracować nowe porozumienie, które sąd zatwierdzi.
Co z kontaktami w wakacje i święta? Wyrok powinien regulować te kwestie szczegółowo. Jeśli nie reguluje – warto złożyć wniosek o uszczegółowienie lub skorzystać z mediacji, zanim dojdzie do konfliktu.
Podsumowanie
Decyzje o kontaktach należą do rodziców i sądu – nie do dziecka. To nie jest brak szacunku dla dziecka. To jest ochrona go przed ciężarem, którego nie powinno dźwigać.
Uchwała Sądu Najwyższego z 3 października 2025 roku jasno potwierdza: bierność nie jest neutralna. Ale zamiast eskalować spór, warto zainwestować w to, co naprawdę służy dziecku – rozmowę, mediację i gotowość obojga rodziców do działania.
Jeśli jesteś w sytuacji, gdzie kontakty nie są realizowane – po żadnej ze stron – skonsultuj się z nami. Pomożemy znaleźć rozwiązanie, które będzie dobre dla Twojego dziecka, a Tobie zapewni spokój.



